Poland

Szczepienia na covid w 8 tys. punktów. Minister ogłasza program

Przez większą część roku przychodnie były wyłączone z pracy z powodu covidu. W pierwszej połowie 2021 będą wyłączone z powodu Narodowego Programu Szczepień na SARS-CoV-2.

Czy jest szansa, by wakacje latem odbyły się tak jak w poprzednich latach, czyli bez maseczek i innych restrykcji? Rząd obiecuje, że tak, jeśli karnie stawimy się w pierwszej połowie roku na szczepienia przeciwko wirusowi SARS-CoV-2. Aby jednak było to możliwe, przez najbliższy tydzień (do 11 grudnia) jak najwięcej placówek medycznych musi zgłosić akces do Narodowego Programu Szczepień. Szef kancelarii premiera Michał Dworczyk zapowiada, że w takiej sieci znajdzie się 8 tys. ośrodków.

Czy tak się rzeczywiście stanie? Trudno to dzisiaj przesądzać. Problemem dla lekarzy pracujących w podstawowej opiece zdrowotnej może być spełnienie wymagań, by szczepiąc przeciwko covid co najmniej 180 osób w tygodniu, nie zaburzać normalnego funkcjonowania poradni. To tylko jeden z postawionych przez rząd warunków. Więc ciekawe, czy oswajając Polaków z koniecznością zaszczepienia nowym preparatem, równocześnie damy radę zachęcić personel medyczny do podawania nam szczepionek.

Czytaj też: Komu szczepionka na koronawirusa należy się najpierw?

Logistyka szczepień, czyli kij i marchewka

Przychodnie i punkty szczepień (mogą to być indywidualne gabinety lekarskie) nie muszą mieć podpisanego kontraktu z Narodowym Funduszem Zdrowia, by zgłosić się od dzisiaj do Programu. Ale warunki lokalowe przynajmniej na pierwszy rzut oka wyglądają dość restrykcyjnie. – Zależy nam na bezpieczeństwie zarówno samej szczepionki, jak i miejsca, w którym będzie podawana – oświadczył minister zdrowia Adam Niedzielski.

Przede wszystkim trzeba będzie zapewnić separację osób kwalifikowanych do szczepienia od pozostałych pacjentów w poradni i nie jest powiedziane, jak sobie z tym wiele przychodni POZ poradzi. Być może w jednej połówce dnia będą otwarte, aby tylko szczepić przeciwko covid, a po południu dla pacjentów, którzy muszą się po prostu leczyć na inne choroby. Kilka dni temu Bożena Janicka, szefowa Porozumienia Pracodawców Ochrony Zdrowia (to organizacja skupiająca prywatne gabinety POZ), stwierdziła, że lekarze rodzinni nie mają gdzie wykonywać testów antygenowych, więc co z logistyką szczepień, skoro będzie to dużo trudniejsze?

Inne wymogi dla personelu rozważającego udział w Programie to: dostępność co najmniej przez pięć dni w tygodniu i posiadanie zespołu wyjazdowego, który będzie szczepił chętnych w domach, jeśli sami nie mogą przyjść do punktu.

Zachętą jest proponowana wycena wykonanego świadczenia, według ministra bardzo konkurencyjna w stosunku do cen rynkowych za podobne usługi. Otóż za podanie szczepionki na miejscu NFZ wypłaci 61,24 zł, za dowiezienie pacjenta i zaszczepienie w punkcie – 68,15 zł, za indywidualne szczepienie wyjazdowe w mieszkaniu pacjenta – 95,70 zł, a za szczepienia np. w domach pomocy społecznej (gdzie będzie co najmniej pięć osób pod jednym adresem) – 73,19 zł.

Mam nadzieję, że to zmotywuje personel do udziału w naszym Programie – zapowiedział Niedzielski. Dopiero po 11 grudnia będzie można powiedzieć, czy miał rację. Dlatego wszelkie spekulacje, czy trzeba angażować służby wojskowe, organizować punkty szczepień w szpitalach tymczasowych, a może nawet szkolić i zapraszać do udziału farmaceutów (dziś jednoznacznie stwierdzono, że w przeciwieństwie do innych krajów nie będą dopuszczeni do wykonywania szczepień), musimy odłożyć na połowę grudnia.

Czytaj też: Nie, szczepionki na covid nie modyfikują ludzkiego genomu

Ochrona ludzi starszych

Ale już w najbliższy poniedziałek 7 grudnia rząd obiecał rozesłać do konsultacji swoją strategię prowadzenia szczepień i wtedy poznamy szczegóły logistyki. Bo np. jest pytanie, czy na szczepienia kierować ludzi w kolejności według kryterium wieku, czy posługiwać się kluczem zawodowym: personel medyczny, służby mundurowe, ale też nauczyciele, opiekunki etc. Ta kwestia dopiero będzie dyskutowana ze specjalistami, choć sama strategia była przecież przygotowywana przez wąski zespół pracujący w Ministerstwie Zdrowia.

Na dzisiaj wiadomo, że pierwsze osoby, które rząd chce zaszczepić, to pracownicy medyczni i osoby starsze. Mają się one zgłaszać na szczepienia albo elektronicznie, albo osobiście w poradniach POZ, choć i tak ich akces zostanie przekierowany do centralnego systemu, z którego zostaną powiadomieni, gdzie i kiedy powinni zgłosić się na kwalifikację i podanie szczepionki.

Kwalifikację będą mogli przeprowadzać wszyscy lekarze legitymujący się prawem wykonywania zawodu, a sam zastrzyk wykonać może już nie tylko lekarz, ale też ratownik medyczny, pielęgniarka lub położna. – Zrezygnowaliśmy z pomocy farmaceutów, bo to nie ten moment, aby zmieniać w tej chwili cały system – oświadczył prof. Andrzej Horban, konsultant krajowy ds. chorób zakaźnych i doradca premiera ds. epidemii.

Czytaj też: Niezwykła historia odkrywców szczepionki na covid

Ozdrowieńcy również się zaszczepią

Kwalifikacja do szczepienia ma być bardzo prosta, oparta na standardowej ankiecie, która zostanie przygotowana, gdy będzie już znana kompletna charakterystyka szczepionek po zarejestrowaniu ich przez Europejską Agencję Leków. Nastąpić to ma 29 grudnia w przypadku szczepionki Pfizera i spółki BioNTech (którą pierwsi zaczynają szczepić Brytyjczycy w przyszłym tygodniu). Już na 10 stycznia zapowiedziano decyzję w sprawie preparatu amerykańskiej firmy Moderna.

Oba specyfiki to nowy typ szczepionek, w którym po raz pierwszy na tak wielką skalę (poza badaniami laboratoryjnymi) wykorzystuje się mRNA (czyli informacyjny, matrycowy kwas rybonukleinowy RNA). Wymagają one szczególnych warunków transportu i przechowywania w bardzo niskiej temperaturze, co nakłada na organizatorów programu w każdym kraju dodatkowe utrudnienia. Podczas piątkowej konferencji ministra zdrowia i szefa kancelarii premiera nie dowiedzieliśmy się jednak na ten temat niczego.

Warto też przypomnieć, że aby szczepionka była skuteczna i uodparniała na koronawirusa, należy przyjąć jej dwie dawki w odstępie 21 dni. W 12. dniu od przyjęcia pierwszej dawki zaczyna być budowana odporność, ale dopiero w 28., czyli tydzień po drugim zaszczepieniu, można mówić o właściwym uodpornieniu. Pełen efekt ma być odczuwalny po sześciu tygodniach.

Według prof. Horbana tylko gorączka w dniu terminu zaszczepienia może być czynnikiem dyskwalifikującym (choć we wspomnianej ankiecie, którą każdy będzie przedstawiał lekarzowi na temat swojego stanu zdrowia i przebytych chorób, znajdzie się pewnie więcej czynników do rozważenia). Co ważne, osoby, które przechorowały już covid i uzyskały jakiś poziom naturalnej odporności na SARS-CoV-2, również pozostają w gronie kandydatów do zaszczepienia. Kwestia ta była do niedawna niejasna, ale 3 grudnia na posiedzeniu ekspertów Unii Europejskiej ustalono, że zaszczepić powinni się wszyscy (poza osobami, które mają przeciwwskazania). Pozostajemy do 11 grudnia z pytaniem: czy będą mieli gdzie?

Czytaj też: Na koronawirusa można się na długo uodpornić?

Football news:

Koeman after Cornell: You can't miss a penalty twice as a Barca player. This is not serious
Wojciech Szczesny: Juventus wants to win trophies
George Weah: Ronaldo is not the best in the world, but he worked insanely hard to become one. He deserves everything he has achieved
Chelsea have confirmed the loan of Tomori to Milan. It was reported that he can be bought for 28 million euros
Mbappe would like to play at Real Madrid or Liverpool. He is thinking a lot about his future at PSG
Raul is the only Real Madrid candidate in the event of Zidane's resignation (As)
Solskjaer on Klopp's criticism of Manchester United's defensive football: We attacked when we got the ball