logo logo logo logo logo logo logo logo logo logo logo logo logo logo logo logo logo logo logo logo logo logo logo logo logo logo logo logo logo logo logo logo logo logo logo logo logo logo logo logo logo logo logo logo logo logo logo logo logo logo logo logo logo logo logo logo logo logo logo
star Bookmark: Tag Tag Tag Tag Tag
Poland

Sankcje USA uderzą w Nord Stream 2. Ostra reakcja niemieckich środowisk

statystyki
Sankcje mają uderzyć przede wszystkim w szwajcarskie przedsiębiorstwo Allseas, której statek „Pioneering Spirit”, największy tego typu obiekt na świecie, kładzie obecnie rury na dnie Bałtyku

Sankcje mają uderzyć przede wszystkim w szwajcarskie przedsiębiorstwo Allseas, której statek „Pioneering Spirit”, największy tego typu obiekt na świecie, kładzie obecnie rury na dnie Bałtykuźródło: ShutterStock

Dla szefa niemieckiej dyplomacji projekt gazociągu nagle zmienił się w polityczny, a nie tylko biznesowy. Amerykańskie sankcje mogą wejść w życie jeszcze w tym tygodniu.

Nad przepisami, które uderzają w niemiecko-rosyjski projekt energetyczny, od wielu miesięcy pracowali wspólnie demokraci i republikanie. Zostały dopisane do projektu budżetu obrony USA na przyszły rok. Cały pakiet zyskał już aprobatę Izby Reprezentantów. W tym tygodniu spodziewana jest podobna decyzja Senatu. Pozytywna decyzja wyższej izby amerykańskiego Kongresu skieruje budżet Pentagonu, a wraz nim zapisy sanacyjne, na biurko Donalda Trumpa. Jego podpis złożony pod dokumentem uruchomi nerwową grę na czas, która narazi Gazprom i europejskie spółki biorące udział w budowie Nord Stream 2 na jeszcze większe opóźnienie i koszty.

Na planowane sankcje ostro zareagowały niemieckie środowiska biznesowe. Niemiecko-Rosyjska Izba Przemysłowo-Handlowa w wydanym oświadczeniu zaapelowała do Berlina i Brukseli o natychmiastową reakcję. – Na sankcje, które szkodzą Europie, powinniśmy zareagować kontrsankcjami – powiedział Matthias Schepp, szef izby. – Obraza suwerenności europejskiej i niedopuszczalna ingerencja w autonomiczną politykę energetyczną Europy – to ocena Olivera Hermesa, prezesa Wschodnioeuropejskiego Stowarzyszenia Gospodarki Niemieckiej (OAOEV).

Choć budowany gazociąg od wielu lat zdecydowanie dzieli, a nie łączy kraje Unii Europejskiej, niemiecki rząd stara się kwestie sankcji przedstawić jako konflikt na linii USA – UE. – Europejska polityka energetyczna jest ustalana w Europie, a nie w USA. Zdecydowanie odrzucamy interwencje zewnętrzne i sankcje o skutkach eksterytorialnych – reagował w zeszłym tygodniu szef niemieckiej dyplomacji Heiko Maas. O powodach nagłej rządowej obrony projektu, który jeszcze niedawno był przedstawiany jako „czysto biznesowy”, Maas bardziej konkretnie mówił w jednym z talk-show publicznej telewizji ZDF. – Za chwilę będziemy zamykać elektrownie węglowe i atomowe. Potrzebujemy gazu – argumentował. Zapewnił też, że niemiecka dyplomacja próbuje lobbować w Waszyngtonie za zmianą decyzji senatorów. Nie ma jednak na razie żadnych planów wprowadzenia kontrsankcji, choć kroki Amerykanów potępił także Phil Hogan, nowy unijny komisarz ds. handlu.


Pozostało jeszcze 76% treści

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy INFOR Biznes. Kup licencję
Themes
ICO