Poland

Rząd odda mniej, niż pożyczył. Polska sprzedała obligacje z ujemnym oprocent...

 

pokaż komentarz

Zanim obsracie się na miętowo proponuję zapoznać się z artykułem w wstawki. Lub z tym:

Ujemne rentowności mają obligacje: Japonii, Finlandii, Austrii, Holandii, Danii, Niemiec i Szwajcarii. W kilku przypadkach jest to niewielki procent na minusie, ale już niemieckie papiery sięgają 0,3 proc., a szwajcarskie ponad 0,5 proc. W teorii oznaczałoby to, że inwestorzy na takich obligacjach nic nie zarobią, a dodatkowo jeszcze będą musieli dopłacić za to, że pożyczą państwu pieniądze.

Dlaczego inwestorzy decydują się świadomie na poniesienie straty z inwestycji? Mogą stwierdzić, że jest to stosunkowo niewielka cena za bezpieczeństwo. Szczególnie w okresach niepewności na rynkach finansowych inwestorzy obracający ogromnymi kwotami mają problem z ulokowaniem środków.

Na akcjach w niepewnych czasach mogą stracić. W przypadku wysoko oprocentowanych obligacji niektórych krajów jest ryzyko, że nie odzyska się pieniędzy wcale (przypadek Grecji sprzed kilku lat). Tymczasem państwo - takie jak Szwajcaria czy Niemcy - daje gwarancję, że na czas odda pożyczone pieniędzy. A że będzie ich nieco mniej - można przeboleć.

Trzeba też pamiętać, że odsetki nie są jedyną możliwością zarobku na obligacjach. Inwestorzy spoza strefy euro mogą zarobić na obligacjach Niemiec dzięki pozytywnym zmianom kursu euro (np. polski inwestor kupujący niemieckie obligacje w euro). Może się okazać, że różnica kursu euro między momentem zakupu obligacji i ich rozliczeniem będzie większa na plus niż strata związana z ujemnym oprocentowaniem.

Do tego dochodzi spekulacja samymi obligacjami, których nie trzeba trzymać 10 lat, ale można je wcześniej sprzedać po wyższej cenie niż się je kupiło (z zyskiem).

https://www.money.pl/gielda/obligacje-z-ujemnym-oprocentowaniem-inwestorzy-placa-miliardy-zeby-stracic-pieniadze-6403458850129537a.html

Trzeba być jak Milo Minderbinder z Paragrafu 22 (╭☞σ ͜ʖσ)╭☞