Poland

Przepustki i drinki na wynos. Francja weszła w drugi lockdown

W przeciwieństwie do tego, co dzieje się w Polsce, francuska władza wie, że każda śmierć, której dałoby się uniknąć, spada na jej barki i będzie rozliczona.

Jeszcze w czwartek na ulicach były tłumy. Niczym w karnawałowe ostatki każdy chciał złapać głęboki oddech i nasycić się łakociami. W przemówieniu wygłoszonym w środę wieczorem Emmanuel Macron zapowiedział bowiem powrót „wielkiego postu” – nowego lockdownu czy, jak się mówi tutaj, reconfinement. Z pewnymi modyfikacjami wrócono do rozwiązań z wiosny, ale prezydent zaznaczył, że sytuacja będzie na bieżąco ewaluowana i w ciągu dwóch tygodni restrykcje mogą pojawić się lub zniknąć.

Książki pierwszej potrzeby

Mieszkańcy i mieszkanki Francji, bogatsi doświadczeniem wiosennego zamknięcia, mieli jeden dzień na zakupy przedmiotów „niepotrzebnych”. W moim przypadku była to ulubiona luksusowa herbata (od piątku zamknięto wszystkie sklepy poza tymi z artykułami pierwszej potrzeby), drobne podarunki na święta (lockdown niby ma trwać do 1 grudnia, ale wiadomo, jak to jest, być może trzeba je będzie wysłać pocztą) i sterta książek.

Ten sam pomysł miało chyba pół Paryża. Kolejka do kasy w kultowej uniwersyteckiej księgarni Gibert Joseph, zajmującej całą sześciopiętrową kamienicę przy Boulevard Saint Michel, wiła się przez półtora piętra. Żartowałam z tą połową Paryża: w całej Francji księgarnie odnotowały rekordową sprzedaż. Jak przed Gwiazdką. W tym kontekście łatwo zrozumieć protesty, jakie wywołało wyłączenie książek z listy dozwolonych do sprzedaży artykułów pierwszej potrzeby. Na razie osiągnięto tyle, że hipermarkety i inne sklepy wielkopowierzchniowe zamkną działy z książkami i kulturą, by nie wytwarzać sytuacji preferencji w stosunku do lokalnych księgarń.

Drinki na wynos, godzina rekreacji

Francuski rząd robił wszystko, żeby nie dopuścić do kolejnego zamrożenia gospodarki – bo przecież poza wiosennym lockdownem był jeszcze grudniowo-styczniowy strajk przeciw reformie emerytur, który sparaliżował cały kraj. Dlatego z lockdownem możliwie zwlekano, by najpierw wprowadzić mniej drastyczną godzinę policyjną i nakaz noszenia maseczek wszędzie poza domem. Przy rekordowych 52 tys. zachorowań odnotowanych w ciągu jednej doby stało się jasne, że to na nic. Choć w kolejnych dniach liczba ta trochę spadła, nie było rady: reconfinement musi być natychmiastowy.

Zamknięto więc sklepy poza tymi z artykułami pierwszej potrzeby, jak jedzenie, chemia gospodarcza, leki i parafarmaceutyki, telefony i komputery, papierosy, e-papieosy i tytoń (ale już przed sklepikiem z medyczną marihuaną przez cały dzień stała kolejka jak do księgarni), części do pojazdów mechanicznych, artykuły rolne i ogrodnicze, alkohole, okulary optyczne, gazety i artykuły papiernicze, materiały budowlane, karma, artykuły dla zwierząt itp. Czynne będą targowiska, pralnie, ubezpieczalnie, poradnie psychologiczne i dla rodziców, warsztaty samochodowe, wypożyczalnie pojazdów oraz laboratoria. Miejsca kultu będą otwarte, ale zakazano sprawowania obrzędów (w tym mszy) z wyłączeniem pogrzebów (do 30 żałobników) i ślubów (do sześciu osób, licząc młodą parę).

Tak jak w Polsce zamknięte są siłownie i obiekty sportowe – dozwolone są tylko treningi zawodowców, amatorską aktywność trzeba zmieścić w dozwolonej raz dziennie godzinnej rekreacji w promieniu kilometra od domu. Nie funkcjonują teatry i kina, choć pracownicy tych pierwszych mogą prowadzić np. próby. Należy zapomnieć o zabiegach spa czy saunie, a biblioteki wydają książki tylko w trybie pick and collect, czyli są zamawiane zdalnie i wydawane bezkontaktowo. Wyłącznie na wynos wydaje się jedzenie w restauracji… oraz drinki w barach czy kawę do szybkiego wypicia we wciąż stojących ogródkach kawiarń.

Czytaj też: Cały świat zalewa nowa fala pandemii. Dlaczego omija Chiny?

Korki przechodzą ludzkie pojęcie

Otwarte są placówki edukacyjne – od żłobków po licea – ale już uniwersytety muszą prowadzić zajęcia zdalnie. O tym lockdownie mówi się: „lżejszy niż ten pierwszy”, bo o ile wcześniej podkreślano, że siedzieć w domu powinni wszyscy pracownicy, którzy nie są niezbędni, nawet jeśli nie mogą pracować zdalnie, to teraz poza tymi, którzy przeszli na tryb zdalny, wszyscy mają do pracy jednak chodzić. Oczywiście poza tymi, którzy pracę stracili – w szczególności w branży turystycznej.

Wprowadzono ograniczenia w poruszaniu się. Przede wszystkim zawsze trzeba mieć ze sobą „przepustkę” z oświadczeniem, po co się wyszło z domu (można wypełnić szablon online i wygenerować plik PDF w przeglądarce smartfona, można wypełnić gotowy druk, a w skrajnych przypadkach napisać ręcznie). Stałe przepustki wystawiają pracodawcy pracownikom i szkoły rodzicom odprowadzającym dzieci. Poza tym za każdym razem trzeba się przyznać, czy wyszło się na zakupy, do lekarza, załatwić sprawy urzędowe, czy na spacer z pieskiem, wpisać datę, godzinę i adres. Jeśli policja złapie cię bez przepustki lub – np. w przypadku spaceru – za daleko od domu, płacisz grzywnę 135 euro. Pewnym pocieszeniem jest, że inaczej niż wiosną parki, ogrody publiczne czy plaże pozostaną otwarte. Trzeba tylko mieszkać nie dalej niż kilometr od nich…

Klasycznym ruchem walki z epidemią Francję podzielono terytorialnie. Z Paryża łatwiej wyjechać za granicę (granice UE są otwarte) niż do Bretanii czy Prowansji – dlatego w czwartek wieczorem korki na drogach wyjazdowych z wielkich miast przechodziły ludzkie pojęcie. Majętni Francuzi od zawsze wolą przeczekiwać epidemie i rewolucje w swoich résidences secondaires, dziedziczonych lub kupowanych drugich domach gdzieś w głębi kraju, do których ucieka się na wakacje, rodzinne święta i emeryturę. Od piątku jednak wyjechać można tylko za uzasadnieniem służbowym. Wyjątkiem jest Wszystkich Świętych: cmentarze są otwarte, na przepustce można jeździć na groby tam, gdzie się je ma, a kwiaciarze mogą funkcjonować przez kilka dodatkowych dni – do początku listopada.

Do 31 stycznia przedłużono „sanitarny stan nadzwyczajny”. Zakazano „zgromadzeń publicznych”, ale nikt nie zabronił demonstracji – pod warunkiem wcześniejszego zgłoszenia. Choć nowy rząd sformowany przez Macrona ma wyraźnie prawicowy profil, na agendę nie wróciły żadne drażliwe tematy czy antypracownicze reformy.

Czytaj też: Isabel Díaz Ayuso – antycovidowa prezydent Madrytu

Odpowiedzialność francuskich władz

W przeciwieństwie do tego, co się dzieje w Polsce, francuska władza wie, że każda śmierć, której dałoby się uniknąć, spada na jej barki i będzie rozliczona. Ledwie 15 października przeszukano mieszkania czwórki polityków poprzedniego rządu, w tym byłej minister zdrowia Agnès Buzyn i byłego premiera Edouarda Philippe’a. Chodziło o zabezpieczenie dowodów w procesie o nieprawidłowe zarządzanie kryzysem sanitarnym – choćby w związku z organizacją wyborów samorządowych 9 marca tego roku.

Obywatele, którzy stracili bliskich w pierwszej fazie epidemii, lekarze, organizacje pozarządowe, a nawet więźniowie złożyli łącznie 99 skarg. Tylko z art. 223-7 Kodeksu karnego, dotyczącego zaniechania powzięcia środków zapobiegawczych i dopuszczenia do powstania zagrożenia, politykom grozi do dwóch lat więzienia i grzywna w wysokości 30 tys. euro. Do tego sąd zdecydował się rozpatrzyć skargi m.in. ws. „nieumyślnego zabójstwa”, „zagrożenia życia innej osoby” i „nieudzielenia pomocy”.

Czytaj też: Lekarze alarmują. Zaraz będziemy tu mieli Lombardię

Football news:

Premier League clubs will no longer be able to sign players under 18 due to Brexit
Pirlo about 3:0 with Dynamo Kiev: I'm happy. Juve must always play to win
Giroud on possible departure from Chelsea: Let me enjoy the win, I scored 4 goals. Then let's see
CSKA's last home game in the Europa League. Finally win?
Casillas-Ronaldo: just 750 goals? You can do better 😏
PSG President on 3:1 with Manchester United: We are fighting for the Champions League and always show ourselves in important moments
Lazio pulled out a draw with Borussia thanks to a controversial penalty: Schulz crashed into Milinkovic-Savic, the Serb dived beautifully