Poland

O bohaterach i frajerach w czasach patolegislacji

statystyki
Jeśli zatem czyjaś praca polega na permanentnej gotowości do wyrywania małpie brzytwy, to przy tym tempie stanowienia prawa nie dziwmy się, że czasem można nie zdążyć i małpa się skaleczy. Na co dzień to są niewidzialni bohaterowie, dzięki którym to państwo – lepiej lub gorzej – funkcjonuje, przynajmniej w sferze stanowienia prawa.

Jeśli zatem czyjaś praca polega na permanentnej gotowości do wyrywania małpie brzytwy, to przy tym tempie stanowienia prawa nie dziwmy się, że czasem można nie zdążyć i małpa się skaleczy. Na co dzień to są niewidzialni bohaterowie, dzięki którym to państwo – lepiej lub gorzej – funkcjonuje, przynajmniej w sferze stanowienia prawa.źródło: ShutterStock

Powiedzieć „nie wiem”, a co gorsza przyznać się do błędu, to zbrodnia cięższa niż – będąc konserwatystą – wziąć udział w orgii gejowskiej w Brukseli. Nieważne, czy w telewizji, w Sejmie czy gdziekolwiek indziej, błędy są zawsze domeną innych. A jak już nawet ktoś ten błąd wytknie w taki sposób, że nie da z tego wykręcić, to trzeba do końca go bagatelizować i umniejszać jego znaczenie.

Zaproszono kiedyś koleżankę do telewizji śniadaniowej, gdzie miała jako ekspertka odpowiadać na pytania z jakiejś tam dziedziny prawa. Prowadzącym się jednak wydawało, że jak koleżanka z „Gazety Prawnej”, a w dodatku studiowała prawo, to można ją zapytać o dowolną rzecz z tej dziedziny, bo przecież będzie wiedzieć. Koleżanka nie wiedziała i zamiast lać wodę, by w efekcie nie powiedzieć nic, szczerze przyznała, że nie wie. – A okazało się, że w telewizji powiedzieć „nie wiem” to gorzej niż powiedzieć „k…” – relacjonowała mi później podłamana. Nie wiem, czy tak jest we wszystkich stacjach ani czy tak jest w ogóle, ale jestem skłonny założyć się, że spora grupa ludzi święcie wierzy w tę zasadę. Na przykład politycy. Powiedzieć „nie wiem”, a co gorsza przyznać się do błędu, to zbrodnia cięższa niż – będąc konserwatystą – wziąć udział w orgii gejowskiej w Brukseli. Nieważne, czy w telewizji, w Sejmie czy gdziekolwiek indziej, błędy są zawsze domeną innych. A jak już nawet ktoś ten błąd wytknie w taki sposób, że nie da z tego wykręcić, to trzeba do końca go bagatelizować i umniejszać jego znaczenie.

Poważne wątpliwości

Tak było np. z tą słynną ustawą covidową, której publikację w Dzienniku Ustaw bezprawnie wstrzymywano przez cztery tygodnie. Oczywiście pod pozorem naprawy błędu, który miał polegać na tym, że posłowie nie tak podnieśli rękę, przez co przyznali podwyżki lekarzom. Ale czy można mówić o błędzie ustawodawcy, skoro Senat wprowadził te podwyżki celowo i świadomie (tego, co o tej sprawie myślał prezydent, jeśli w ogóle myślał, podpisując ustawę, nie sposób ustalić), a tylko Sejm je poparł przez „pomyłkę”? Można mieć poważne wątpliwości, jak to elegancko mówią ludzie, kiedy żadnych wątpliwości nie mają.


Prenumerata wydania cyfrowego

Dziennika Gazety Prawnej

7,90 zł

cena za dwa dostępy
na pierwszy miesiąc,
kolejny miesiąc tylko 79 zł

Oferta autoodnawialna

KUPUJĘ

Pojedyncze wydanie cyfrowe

Dziennika Gazety Prawnej

4,92 zł

Płać:

KUPUJĘ

Football news:

Bruno picked up 4 Player of the Month awards in 2020. Ronaldo, Henry and Lampard had the same number-but for a career in the Premier League
Lev - the best coach of the decade in the national teams, Deschamps-2nd, Shevchenko-17th (IFFHS)
Head of the Premier League: We ask players not to hug and change their behavior
Milan had rented the midfielder, Torino Meite until end of season with option to buy
Ramos played on painkillers with Athletic due to knee problems
Barcelona's presidential election is scheduled to take place on March 7
Sir Alex Ferguson: Fortunately, I was retired when I watched Liverpool play in the last two years