Poland

Ważna nominacja w ekpie Bidena. Zła wiadomość dla PiS

Molly Montgomery – doświadczona dyplomatka krytykująca ostatnią wizytę Dudy u Trumpa – pokieruje polityką zagraniczną USA w Europie. Zmiana w Waszyngtonie może wymusić na PiS przywrócenie elementarnego demokratycznego porządku w kraju.

Wiele wskazuje na to, że polityka zagraniczna Joe Bidena na naszym kontynencie skupi się na dwóch obszarach: geograficznie – na bezpieczeństwie demokratycznym Europy Środkowej i Wschodniej, a tematycznie – na kwestiach regulacyjnych nowych technologii. Dla Polski to dobra wiadomość, dla rządu PiS i prezydenta Andrzeja Dudy już niekoniecznie.

Podczas jednej z konwencji wyborczych Biden jednym tchem wymieniał Białoruś, Polskę i Węgry jako przykłady powrotu totalitarnych reżimów na świecie. Teatr kampanii zmusza do przesady, ale zaprzysiężony prezydent USA w sprawach demokratycznego bezpieczeństwa nie rzuca słów na wiatr. Potwierdza to nominacja na stanowisko odpowiadające rangą podsekretarzowi stanu ds. Europy i Eurazji. Dostała ją Molly Montgomery – doświadczona w sprawach Europy Środkowej dyplomatka i ekspertka z kręgu byłej sekretarz Madeleine Albright, dla której pracowała po odejściu z Departamentu Stanu.

Krytyka Dudy u Trumpa. Jak ułoży się współpraca z Polską?

Z punktu widzenia relacji z Europą Montgomery będzie kompetentną partnerką w sprawach regulacji nowych technologii w Unii – na tym temacie skupiała się w ostatnich latach. Równocześnie w amerykańskiej administracji – także jako doradczyni wiceprezydenta Mike Pence’a – zajmowała się tematem Europy Środkowej i Wschodniej oraz kontroli zbrojeń, wątkiem wymagającym doświadczenia w relacjach z Rosją i Chinami.

Wielokrotnie podróżowała w misjach dyplomatycznych m.in. do Kabulu, Rygi czy Sarajewa. Choć, jak powiedziała mi podczas konferencji „Belgrade NATO week” pod koniec 2019 r., nigdy nie była jeszcze w Polsce, to bardzo chciała odwiedzić nasz kraj. Teraz z pewnością będzie miała wiele okazji, o ile nasz rząd stanie na wysokości zadania. Początek z pewnością nie będzie łatwy.

Montgomery postawiła sprawę jasno w czerwcu 2020 r., wypowiadając się na temat wizyty Andrzeja Dudy u Donalda Trumpa na stronie wpływowego think tanku Brookings Institute. Podkreśliła, że dalsze zacieśnienie współpracy z Polską w dziedzinie obronności leży w dobrze pojętym interesie USA. Jednocześnie skrytykowała zarówno styl, jak i treść wystąpień oraz decyzji politycznych polskiego prezydenta. „W wyniku brexitu Polska może odegrać ważną rolę w propagowaniu poglądów USA w Brukseli, o ile tylko przywróci do zdrowia demokrację. Silne, pozytywne relacje z Warszawą są w interesie Waszyngtonu” – napisała. I dodała, że zaproszenie do Dudy kilka dni przed wyborami, w których ubiega się o reelekcję, podważa zarówno procesy demokratyczne w Polsce, jak i amerykańskie wartości. Także wychwalanie lidera, który pluje nienawiścią do LGBTQ, ogranicza wolność mediów i okaleczył sądy, jest sprzeczne z tymi zasadami.

Czy w takim tonie zabierze głos, gdy przyjdzie jej teraz podjąć temat współpracy z Warszawą? Z pewnością nie – urząd i formuła dyplomatyczna z konieczności tuszują wyraziste poglądy ekspertów i publicystów. Trudno sobie jednak wyobrazić, że posadę w administracji otrzymała mimo swej wyrazistości, raczej dzięki niej. W końcu motyw demokratycznego bezpieczeństwa był wyjątkowo silnie zaznaczony w kampanii samego prezydenta. Biden zapowiedział na pierwszy rok swojego urzędowania tzw. szczyt demokracji w celu odnowy sojuszy opartych na demokratycznych wartościach i procedurach. W szczególności – jak podkreślał on i jego doradcy – chodzi o ukrócenie korupcji politycznej, ataków na media i manipulacji procesem wyborczym, a więc przywrócenie fundamentów, bez których trudno mówić o wspólnocie narodów.

Czytaj też: Jakiej Ameryki chce Biden

Bezpieczeństwo i demokracja idą w parze

Dla Polski jest szczególnie ważne, by znaleźć się w gronie państw zaproszonych do wspólnoty opartej na wartościach, a uniknąć napiętnowania jako kraj mający z demokracją problemu. Jeszcze kilka lat temu Polska mogłaby spokojnie starać się o współprzewodnictwo w organizacji tego typu inicjatywy, a przy tym budować swój wpływ na kluczowe sprawy międzynarodowe i partnerów świata zachodniego. Dziś w interesie Polski jest dowieść, że nie należy nas z takiej wspólnoty wykluczać. Od tego bowiem w gruncie rzeczy zależy długofalowo nasze bezpieczeństwo.

Trudno jeszcze powiedzieć, czy misja odnowienia sojuszy powiedzie się Bidenowi, powinniśmy jednak być w pierwszym szeregu państw kibicujących temu przedsięwzięciu. Przede wszystkim dlatego, że w żywotnym interesie Polski – podobnie jak innych krajów Europy Środkowej i Wschodniej – jest kondycja demokracji jako wiodącego systemu politycznego na świecie i u nas. Bezpieczeństwo naszej części kontynentu zależy od istnienia demokracji w naszych państwach i jej poszanowania na świecie, bo to chroni nas przed silniejszymi graczami.

Można by się zastanawiać nad alternatywami, ale po co, skoro oznaczałyby one dla nas ustawienie się niżej w światowej hierarchii. Krótko mówiąc, nigdy nie będziemy równie dobrzy w centralizacji i budowaniu totalitaryzmów, jak Moskwa czy Pekin. Natomiast w ramach gry w demokrację mamy możliwość wpływu na nasze losy. Dlatego USA, a niedawno także Unia, określiły Rosję i Chiny mianem systemowych rywali. Można się spodziewać, że wraz z nową administracją zmienią się niektóre metody, ale w fundamentalnych sprawach, takich jak bezpieczeństwo, Stany Zjednoczone po czterech latach Trumpa wracają na wcześniejszy kurs.

To prawda, że za cztery lata po demokracie w Białym Domu może znów przyjść republikanin, może się nawet okazać, że byłby to ponownie Donald Trump – choć zapewne do tego nie dojdzie. Może to być też ktoś, kto stylem i poglądami będzie starał się skopiować Trumpa. Od tego, w jakim stanie kolejni przywódcy wolnego świata zastaną demokracje i stan sojuszy, których jesteśmy częścią, zależeć będzie nasza odporność na wpływy naszych systemowych konkurentów, rywali, a czasem wrogów.

Czytaj także: Polska w czołówce sponsorów Ameryki

Biden Polsce nie odpuści?

Dalsze nadwątlanie zaufania Waszyngtonu w sprawach demokracji, tak jak robią to Polska i Węgry, to piłowanie nadłamanej gałęzi, na której wszyscy siedzimy. Dlatego rząd w Warszawie powinien natychmiastowo skorzystać z okazji i zamknąć usta krytykom – przywracając elementarny porządek demokratyczny. Oznacza to poniechanie planów zmian wpływających na przebieg najbliższych wyborów oraz rezygnację z przejęcia przez PKN Orlen regionalnych mediów. To ważne nie tylko dlatego, że jest to zapewne operacja niezgodna z mandatem, jaki posiada zarząd tej spółki, ale przede wszystkim dlatego, że operacja ta przypomina skandal łatwo porównywalny do afery Cambridge Analytica.

W kwestii sądów oznacza to natychmiastowe zastosowanie wyroków Europejskiego Trybunału Sprawiedliwości i powstrzymanie się od dalszych zmian godzących w niezależność sędziów, począwszy od politycznych postępowań dyscyplinarnych po inne upokorzenia. Na koniec zaś: najważniejsze jest przywrócenie godności ludzkiej tysiącom Polaków, których wolności i prawa są selektywnie tłamszone przez organy państwa – od osób LGBTQ po protestujące kobiety oraz wszelkie inne grupy – oczywiście poza nacjonalistami, których swobody są respektowane aż nadto gorliwie.

Otoczenie międzynarodowe wymusza wręcz na polskim rządzie takie zmiany. PiS niewiele, ale jednak zyska, wykonując powyższe kroki. Jeśli ich jednak zaniecha – wiele jeszcze może stracić.

Freedom House: Warszawa maszeruje w stronę Budapesztu

Football news:

A representative of Laporte's headquarters: We have not communicated with Arteta. Koeman's work deserves praise
Investing in solar energy, healthy food, and Weddings: A guide to Levandowski's immense business empire
Paul Scholes: Tiago doesn't look like a player fit for Klopp. He would be more suitable for Manchester United
Salah may be called up to the Egyptian national team to participate in the Olympics
Fosu-Mensah tore up the crosses and was out for a few months. Manchester United sold him to Bayer Leverkusen in January
Antonio Cassano: Does Conte understand that he is not Guardiola? Inter were just ridiculous in the Champions League
Juve will win again if Ronaldo is not in the starting line-up. They need a quality centre-forward, they don't grow as a team. Ventola about Cristiano