pokaż komentarz
Ważniejsze fragmenty:
Współczesna nauka, a także w zdecydowanej większości bioetyka uznaje kryterium śmierci mózgowej, a papieże - i Jan Paweł II i Benedykt XVI - uznali jej zasadność. I choć trwa spór o utylitarne źródła jej wprowadzenia, to w zasadzie bezdyskusyjne jest, że kryterium sercowo-krążeniowe jest nie do zaakceptowania z punktu widzenia współczesnej medycyny i biologicznej wiedzy o człowieku. I choć może szokować, że człowiekowi bije serce, i ma on pewne odruchy, a my uznajemy go za martwego, to tak jest. A z tego, co już wiemy, śmierć mózgowa jest nieodwracalna. Jeśli więc mózg jest martwy, albo jak w przypadku Alfiego Evansa w zasadzie rozpadł się on, stał się płynny, to nie istnieje możliwość, by to odwrócić. I choć w pierwszym etapie sporu o Alfiego rzeczywiście zajmowałem inne stanowisko, to po kilku rozmowach z neurochirurgami i lekarzami, a także po głębszym zapoznaniu się ze sprawą, zmieniłem stanowisko. W tym przypadku podtrzymywanie Alfiego na maszynach było uporczywą terapią, a jedynym, co szwankowało, była komunikacja z rodzicami (być może nie mogło być inaczej).
(...) Cywilizacja życia, jeśli ma się bronić, musi być nie tyle radykalna, ile racjonalna, ostrożna w ferowaniu wyroków, przyjmująca współczesną wiedzę i rozumiejąca argumentację drugiej strony. Inaczej łatwo może przerodzić się w radykalizm, który nie tylko nie jest skuteczny, ale też przeradza się w ideologię. Smutnym tego przykładem jest to, co dzieje się teraz z najbliższymi RS. Hejt, ataki, odsądzanie od czci i wiary, ujawnianie szczegółów osobistego życia w internecie nie ma nic wspólnego z chrześcijaństwem. Cel, nawet szczytny, nie uświęca środków, a nikt z komentujących, nie ma wiedzy i emocji, którą ma rodzina. Można być przekonanym, że walczy się o życie, a jednocześnie zabijać słowem. Niestety.
(...) Byłem i jestem po stronie życia, nie zmienił się mój światopogląd, ani wyznanie, nadal głęboko wierzę, że trzeba budować przestrzeń cywilizacji życia. A jednocześnie zmieniło się to, że w moich rozmówcach, w tej tzw. drugiej stronie, chcę widzieć ludzi, którzy kierują się dobrą wolą, którzy może myślą inaczej, może mają inne poglądy, ale próbują szukać dobra drugiej osoby, troszczą się o pacjenta. Kiedyś cel przesłaniał mi drugą stronę, i to jest prawda, kiedyś chyba do mnie nie docierało, że sama sprawiedliwość, sama prawda, bez miłosierdzia może być również zabójcza. Życie, a chyba i papież Franciszek, nauczyło mnie, że tam, gdzie nie ma miłosierdzia, nie ma też Prawdy, nie ma sprawiedliwości, tam religia przemienia się w ideologię.
Polecam w ogóle poczytać FB Terlikowskiego i komentarze pod nim z ostatnich dni:
https://www.facebook.com/tomasz.terlikowski/