Poland

Szczepionka na zakręcie

AZD1222, preparat opracowany przez Uniwersytet Oksfordzki i firmę AstraZeneca, to – mimo kilku błędów w badaniach – wciąż jedna z najbardziej obiecujących propozycji szczepionki przeciw covid-19.

W świetle fantastycznych doniesień o szczepionkach RNA proponowanych przez Pfizera/BioNTech i Modernę preparat opracowany przez Uniwersytet Oksfordzki we współpracy z koncernem AstraZeneca zszedł niejako na drugi plan. A nie powinien, bo to wciąż licząca się propozycja, która ma pewne zalety nad innymi. Technologia RNA wymaga niskich temperatur przechowywania i transportu – w przypadku preparatu Pfizera i Moderny jest to odpowiednio –70 st. C oraz –20 st. C, z tym że ten drugi można po rozmrożeniu przechowywać do 30 dni w zwykłej lodówce.

Czytaj także: Covid. Nadzieja na przełom?

Szczepionka AstraZeneca ma kilka przewag

Dla porównania oparta o zmodyfikowanego szympansiego adenowirusa szczepionka AstraZeneca jest stabilna i może być przechowywana i transportowana w temperaturze 2–8 st. C przynajmniej przez 6 miesięcy. O wiele łatwiej ją dystrybuować i dysponować nią – nie potrzeba tworzenia specjalnej bazy zamrażarek, można ją wprowadzić do zwykłych aptek na takich samych zasadach, jak w przypadku szczepionki na grypę.

Ale to nie koniec zalet. Brytyjska propozycja będzie też tańsza – podczas gdy koszt szczepionek Pfizera i Moderny mieścić będzie się w zakresie 20–25 dol. za sztukę, AstraZeneca oferuje swój preparat w cenie niespełna 3 dol., bo koncern zapowiedział, że nie chce na niej zarobić, w każdym razie w czasach pandemii. Wstępne wyniki wskazują, że działa ona w różnych grupach wiekowych i może mieć wpływ na redukcję asymptomatycznych zakażeń. To również dobra wiadomość.

Czytaj także: Nie, szczepionki na covid nie modyfikują ludzkiego genomu

Jaka jest skuteczność preparatu AZD1222

A teraz spójrzmy na jej efektywność. Analiza wstępnych wyników badań trzeciej fazy wskazuje, że podanie dwóch, rozdzielonych o kilka tygodni dawek szczepionek Moderny i Pfizera, charakteryzuje bardzo wysoka, bo ok. 95-procentowa, skuteczność. W obu przypadkach nie odnotowano również poważnych skutków ubocznych ich podania, nie było trzeba przerywać prowadzonych badań. Przy tych wynikach skuteczność podana dla preparatu AZD1222 AstraZeneca wygląda blado – przy podaniu dwóch pełnych dawek w odstępie przynajmniej miesiąca wyniosła... 62 proc. Jak to zatem możliwe, że gdzieniegdzie możemy wyczytać o jej skuteczności na poziomie 90 proc.?

Otóż tę drugą wartość odnotowano w grupie, w której uczestnicy badania otrzymali za pierwszym razem tylko połowę dawki. To z jednej strony świetna wiadomość. W końcu oznacza, że wyprodukowana szczepionka obsłuży większą liczbę ludzi. Milion osób wymagać będzie tylko 1,5 mln dawek, a nie 2 mln. I wszystko byłoby wspaniale, gdyby taki reżim szczepienia po prostu zaplanowano w jednym z ramion badania klinicznego trzeciej fazy. A okazuje się, że niektórzy uczestnicy, niemal 2,8 tys. osób, otrzymali tylko połowę dawki z powodu... pomyłki. Firma przyznała się do niej bez bicia.

Czytaj też: Co z tym osoczem? Kontrowersje wokół terapii w covid-19

Można by powiedzieć, że wszystko to łut szczęścia, podobny przyczynił się do odkrycia penicyliny przez Alexandra Fleminga. Ale w tym przypadku prowadzi on do poważnych utrudnień. Osoby, które przez przypadek otrzymały niższą dawkę przy pierwszym szczepieniu, były bowiem w wieku poniżej 65. roku życia. Zaistniała więc potrzeba, by sprawdzić, czy podobną, ok. 90-procentową, skuteczność działania uzyska się, podając ją osobom starszym. Wszak ich układ immunologiczny może reagować słabo na wakcynację. Jedynym sposobem, by to zweryfikować, jest uruchomienie kolejnych badań. AstraZeneca zapowiedziała więc, że przeprowadzi je w skali globalnej. To dobrze, bo tylko w taki sposób może teraz uratować lekko nadszarpniętą reputację. Nie da się ukryć, że tego typu pomyłka budzi u niektórych osób wątpliwości co do wiarygodności przeprowadzonych testów i ich transparentności. W mojej opinii firma zachowała się jednak dokładnie tak, jak powinna – błąd wynika najprawdopodobniej z pośpiechu. Ale może też wydłużyć czas rejestracji szczepionki i jej dopuszczenia do użycia. A przecież konkurencja nie śpi.

Niepewna rosyjska szczepionka trafi do Europy?

Nie śpią również Rosjanie, którzy jako pierwsi na świecie dopuścili do użytku szczepionkę Sputnik V. Stało się to już 10 sierpnia w obliczu wstępnych wyników badań, które zresztą wzbudziły wątpliwości wybranych ekspertów, oraz braku potwierdzenia skuteczności jej działania. Taka droga na skróty nie powinna mieć miejsca, w rażący sposób wypacza zasady weryfikacji bezpieczeństwa i efektywności kandydatów na szczepionkę i nie sposób ukryć, że była podyktowana względami politycznymi, a nie merytorycznymi. Choć wprowadzenie Sputnika V na terenie Unii Europejskiej nie jest brane pod uwagę, to niepokój wzbudziły ostatnie doniesienia z Węgier o sprowadzeniu tego preparatu w celu przetestowania go w krajowych laboratoriach.

Komisja Europejska ostrzegła Węgry, że zgodnie z przepisami dystrybucja jakiejkolwiek szczepionki na terenie Unii Europejskiej wymaga wpierw zatwierdzenia jej przez Europejską Agencję Leków. Węgierski minister spraw zagranicznych zapowiedział natomiast, że w grudniu i styczniu importowane będą kolejne dawki tego preparatu. Biorąc pod uwagę nasze naśladownictwo Węgier w innych kwestiach, zwróciłem się do Ministerstwa Zdrowia z zapytaniem, czy podobny scenariusz brany jest pod uwagę również w Polsce. Odpowiedzi nie otrzymałem.

Czytaj także: Na tropie covid-19. Psy dokładniejsze od laboratorium?

Rosjanie prężą muskuły

Rosjanie chcą się jednak wprosić również do innych krajów europejskich. Instytut Gamalayeva zaproponował właśnie, by AstraZeneca, planując dodatkowe badania, uwzględniła w nich... Sputnika V. Propozycję złożono poprzez Twittera i polega ona na sprawdzeniu, czy zaszczepienie kombinacją AZD1222, opartego o zmodyfikowanego szympansiego adenowirusa, i rosyjskiego preparatu, który wykorzystuje rekombinowanego ludzkiego adenowirusa, mogłoby wzmocnić odpowiedź immunologiczną i poprawić skuteczność brytyjskiej propozycji. Dokładnie jak Rosjanie sobie to wyobrażają, nie wiadomo.

Zresztą cała sprawa pachnie marketingową prowokacją: skoro jesteście tacy słabi, bo wasza szczepionka ma tylko 62 proc. skuteczności, gdy podana została zgodnie z planem, to my wam pomożemy. A według informacji prasowej Sputnik V ma mieć skuteczność na poziomie 92 proc., bo pośród 16 tys. uczestników badania trzeciej fazy, którzy otrzymali szczepionkę bądź placebo, stwierdzono zaledwie 20 przypadków zachorowania na covid. Podany wynik jest kwestionowany przez ekspertów, którzy wskazują, że analizy skuteczności Pfizera przeprowadzono na znacznie większej liczbie osób. Nie mówiąc już o tym, że trudno odnosić się do wyników, skoro nie zostały one opublikowane chociaż w formie wstępnego raportu. Trudno również odeprzeć myśl, że informacja o Sputniku V była ambicjonalną odpowiedzią na raportowane wcześniej wartości skuteczności szczepionek Pfizera, Moderny i AstraZeneca.

Mimo potknięć AstraZeneca wciąż w czołówce

Owszem, nieplanowane perturbacje w trakcie badań klinicznych trzeciej fazy preparatu AZD1222 sprawiły, że AstraZeneca nie jest liderem wyścigu. Ale choć ma on tempo, które nie miało precedensu w historii, to nie jest to bieg na setkę. To raczej taki szarpany maraton, którego niektórzy uczestnicy dostają zadyszki, by potem zaliczać fantastyczne zrywy. Należy do nich właśnie brytyjski koncern. Wpierw badania trzeciej fazy było trzeba przerywać z powodu odnotowania poważniejszych objawów u niektórych uczestników. Akurat takie postępowanie należy do standardowych, polega na wyjaśnieniu potencjalnego związku przyczynowo-skutkowego oraz świadczy o tym, że testy prowadzone i kontrolowane są prawidłowo. Wzbudziło jednak tymczasowy niepokój, który natychmiast odzwierciedlił się w notowaniach giełdowych firmy. Teraz przez błąd z dawkowaniem koncern z jednej strony coś zyskał, a z drugiej coś stracił. Jeżeli jednak nie wmontuje się w jakiś dziwaczny układ z rosyjską szczepionką, to jest szansa, że dobiegnie do mety z dobrym wynikiem. Prawdopodobnie już nie jako pierwszy. Ale to nie wyścig, w którym zwycięzca zgarnia wszystko. Zapotrzebowanie na szczepionkę jest bowiem ogromne na świecie – nagroda trafi do wszystkich wytrwałych.

Czytaj też: Polacy nie zamierzają się szczepić przeciw covid-19

Football news:

Neymar: Thank God for the charisma. I have a gift to be different from the rest
Wayne Rooney: It's time to lead the younger generation. I had a great career
Lineker on Rooney: One of our greatest players. England would have won Euro 2004 had he not been injured
Chelsea will give Drinkwater the third rent - Kasimpasa. He has not played since February
Neymar: I became an icon and idol in football. Courage is my main advantage
Ole Gunnar Solskjaer: Liverpool want to beat everyone. Manchester United knows that they can beat anyone
Messi missed today's Barca training session