Demonstranci ruszyli z placu Zawiszy oraz z Placu Zamkowego. Idą w stronę Ronda Dmowskiego. Tłum przed Kancelarią Premiera w Al. Ujazdowskich stoi, spacerując w miejscu. Mają ze sobą transparenty tęczowe flagi i transparenty z hasłami: "Dość", "No women no kraj", "Chcemy żyć w pełni praw", czy "Nigdy nie będziesz szła sama"

Jak relacjonują reporterzy PAP, tłum, który zebrał się na Placu Zamkowym to głównie młodzi ludzie. Wielu z nich ma plakaty z symbolami Warszawskiego Strajku Kobiet, inicjatora protestów. Uczestnicy demonstracji mają z sobą transparenty z logo strajku kobiet, z napisami "w…ć", "PiS won", "budzi się we mnie agresja", "dzisiaj jestem kobietą", "j…ć PiS", "wyp…ć". Niektórzy przygotowywali plakaty na miejscu, pisali na kartonach hasła i mocowali je do drzewców.

Na Starówce prawie nie ma spacerowiczów. Przed katedrą i kościołem jezuitów stoją młodzi mężczyźni z różańcami w rękach i modlą się. W uliczkach odchodzących od runku gromadzą się rośli mężczyźni, ubrani w ciemne stroje z zasłoniętymi twarzami.

W pewnym momencie grupa zamaskowanych osób nadbiegła od strony starówki i rzuciła w tłum race. Interweniowała policja.

Tłumy pojawiły się też na Pl. Zawiszy i wzdłuż Al. Jerozolimskich - po stronie do centrum aż za "Atlas Tower". Krzyczą "j... PiS". Po godz. 17.10 demonstrujący ruszyli w stronę centrum. Na razie jest spokojnie.

Przed gmachem Kancelarii Prezesa Rady Ministrów także zgromadziły się setki demonstrantów. Wśród nich są posłowie opozycji m.in. Marcin Kierwiński. Gmach KPRM jest zabezpieczany przez kordon policji i żandarmerii wojskowej. W okolicznej ulicy Bagatela znajduje się kilkadziesiąt policyjnych transporterów.

Punktualnie o godz. 17. Pod siedzibę szefa rządu od strony Belwederu podszedł tłum demonstrujących, na czele których był samochód ciężarowy z prowizoryczną sceną.

"Mamy dość" – skandują protestujący. "Wojsko nas nie powstrzyma, oni też mają córki, siostry i żony. Chłopaki, kogo zostawiliście w domach?" - pytała policjantów przez megafony kobieta stojąca na scenie.

Protest zabezpiecza policja oraz żołnierze Żandarmerii Wojskowej. Kilkudziesięciu funkcjonariuszy obu służb jest obecnych m.in. pod Kościołem pw. św. Aleksandra na placu Trzech Krzyży oraz Bazyliką Św. Krzyża na Krakowskim Przedmieściu, przed którą w ubiegłą niedzielę doszło do przepychanek między demonstrującymi a kontrmanifestującymi ze środowisk narodowych. Funkcjonariusze policji i Żandarmerii Wojskowej gromadzą się również pod Sejmem, który odgrodzony jest barierkami. Żandarmeria w polowych mundurach stoją też

"Monitorujemy sytuację na mieście, będziemy pilnować tych miejsc, w których do tej pory dochodziło do łamania prawa, niszczenia mienia, malowania napisów na fasadach kościołów. Spodziewamy się największego protestu od momentu ogłoszenia wyroku Trybunału Konstytucyjnego i na to się przygotowujemy" - mówił PAP rzecznik Komendy Stołecznej Policji nadkom. Sylwester Marczak.

Jak wskazywał, w piątek stołeczna policja otrzymała wsparcie z innych garnizonów w kraju.

Solidarność z protestem wyrażana jest m.in. poprzez widoczne w oknach niektórych budynków plakaty z charakterystyczną błyskawicą - symbolem Strajku Kobiet - oraz sprzeciwu wobec zaostrzeniu prawa aborcyjnego. Na ulicach widać jednak na razie głównie służby mające zabezpieczać protest, a nie samych protestujących.

Demonstracje w Warszawie i innych miastach Polski odbywają się od ubiegłego czwartku, kiedy Trybunał Konstytucyjny orzekł, że przepis zezwalający na dopuszczalność aborcji w przypadku dużego prawdopodobieństwa ciężkiego i nieodwracalnego upośledzenia płodu albo nieuleczalnej choroby zagrażającej jego życiu jest niezgodny z konstytucją. Ich głównym organizatorem jest Ogólnopolski Strajk Kobie.