Poland

Nie tylko taśmy. Deficyty logiki w obozie władzy

Afera z „obajtkowymi” taśmami ujawnia poważny deficyt logiki w Zjednoczonej Prawicy. Od dawna jednak wiadomo, że ład demokratyczny sprzyja logice, a autorytarny – nie.

Logikę często określa się jako naukę o poprawnym rozumowaniu. Dzieli się ją na semantykę (logiczną teorię języka), logikę formalną (o wynikaniu logicznym) i metodologię nauk (zajmującą się uzasadnianiem twierdzeń). Zadaniem logiki jest m.in. ustalenie ogólnych zasad stosowanych w poprawnej praktyce argumentacyjnej, tj. takiej, która (a) stosuje precyzyjny język, (b) korzysta z rozumowań dedukcyjnych, zawsze prowadzących od prawdziwych przesłanek do prawdziwych wniosków, lub indukcyjnych, które ograniczają możliwość wyprowadzenia fałszywych wniosków z prawdziwych przesłanek, (c) operuje uzasadnionymi zdaniami w toku argumentacji.

Czytaj też: Tok myślenia ludzi władzy. A raczej brak logiki

Konkretniejsze problemy logiczne to np. definiowanie pojęć, ustalanie analogii, dokonywanie klasyfikacji, niesprzeczność i konsekwencja w argumentacji, np. unikanie takich błędów jak błędne koło, petitio principii (korzystanie z nieuzasadnionej przesłanki) czy cofanie się do nieskończoności. Badania psychologów pokazują, że ludzie nie zawsze stosują się do dyrektyw logiki. To, czy logika pomaga w usprawnieniu rozumowania, jest rzeczą sporną. Nie ma jednak wątpliwości, że teoria logiczna umożliwia ocenę ich jakości. Ten zgoła niepublicystyczny wstęp usprawiedliwia moje dalsze uwagi.

Senator PiS się zagalopował

Pan Czerwiński, senator PiS, przeprowadził następujący wywód: „Przeczytam takie zdanie [z projektu uchwały Senatu w sprawie wolności mediów]: »W przeszłości Polacy wielokrotnie zmuszeni byli organizować alternatywny obieg informacji…«. To jest to oczywiście prawda. Jak najprościej stwierdzić, że to jest właśnie nowomowa, tautologia? Proszę sobie utworzyć zaprzeczenie tego zdania: »W przeszłości Polacy wielokrotnie nie byli zmuszani, by organizować alternatywny obieg informacji«. Takie zaprzeczenie od razu stawia na nogi. Co to oznacza? To, że autorzy tego projektu próbują obecną sytuację porównać z tym, co było za komuny”.

Autor słusznie uznał zacytowane przez siebie zdanie (powiedzmy: A) za prawdę. Dalej stwierdził, że to nowomowa, tautologia. „Słownik języka polskiego” definiuje nowomowę tak: „język władzy i kontrolowanych przez nią środków przekazu w państwach totalitarnych, służący do manipulowania ludźmi i nastrojami społecznymi”.

Łatwo zauważyć, że p. Czerwiński zagalopował się, bo skoro uznał zdanie A za prawdziwe, to nie może twierdzić, że spełnia zacytowaną definicję. Tedy można powiedzieć, że zbudował swoją argumentację na jakimś bliżej nieokreślonym znaczeniu terminu „nowomowa”, a to poważny błąd semantyczny. Ponadto zasugerował, że nowomowa jest tautologiczna. Tautologia to takie zdanie, którego prawdziwość można rozpoznać po znaczeniu wyrażeń, z których się składa. Jest też tak, że negacja tautologii jest „tautologicznie” fałszywa. Przykładami tautologii są prawa logiki, np. „p lub nie-p” czy „kwadrat jest prostokątem”.

Jerzy Baczyński: Dlaczego protestujemy

Pan Czerwiński uznał, że o tautologiczności A świadczy jego negacja, tj. zdanie nie-A. To ostatnie ułożył źle, bo podał wersję nierównoważną zdaniu „nieprawda, że A”. Tak czy inaczej, kontekst „W przeszłości Polacy wielokrotnie nie byli zmuszani itd.” nie jest fałszem na mocy sensu swych składników. Niezależnie od tego, czy A jest nowomową i tautologią, nie oznacza, że „autorzy tego projektu próbują obecną sytuację porównać z tym, co było za komuny”. Ilość błędów logicznych popełnionych przez p. Czerwińskiego świadczy o tym, że logicznie stoi na głowie, nie na nogach.

Nielogiczne taśmy Obajtka

Apel do logiki znajdujemy również w rozmowie p. Obajtka z niejakim p. Szymonem.

„Daniel: Ty jesteś dyrektorem tych naszych ludzi i tych pchasz do roboty i do logiki.
Szymon: Do czego?
Daniel: Do logiki. To nie są złe chłopy, ale czasami logiki nie mają. (...) Ja im to powiem, ale ty też im to powiedz. (...) I że to jest logiczne.
Szymon: No jasne, trzeba gonić tego ch..ja, tego skunksa”.

Sens „logiczności” w tej wymianie nie jest jasny, ale może jest spójny z odmową sprzedaży w stacji Orlenu gazety z zapisem dialogu obu dżentelmenów i wyjaśnieniem: „Wyborcza musi być pod spodem, bo niewygodny temat”. I to jest niewątpliwie „logiczne” w sensie gonienia „tego ch..ja, tego skunksa”.

Pan Daniel i p. Szymon gęsto używali w swojej gawędzie słów wulgarnych. „Wiadomości” TVP wyjaśniły, że p. Obajtek przeklinał tylko z tego powodu, że cierpi na zespół Tourette’a – wypowiadanie wulgaryzmów jest jednym z objawów tej przypadłości polegającej na przewlekłej chorobie mózgu, zwykle dożywotniej, z ewentualnymi krótkimi okresami remisji.

Pan Müller, rzecznik rządu, tak skomentował rozważaną sprawę: „Nie słuchałem taśm. Nie zapoznałem się. Ale nie ma żadnych przesłanek do tego, by prezes Obajtek ustąpił ze swojego stanowiska”.

Pan Müller nie zapoznał się, ale wie, że nie ma przesłanek do dymisji szefa Orlenu. Podobnie p. Fogiel, wicerzecznik PiS: „Ja mogę się opierać wyłącznie na faktach, które znam, jak wszyscy. Jest jakiś artykuł oparty na jakichś taśmach. Jest gorący, emocjonalny wstępniak (...) Jarosława Kurskiego. (...) Trudno mi patrzeć na to inaczej niż jak na kolejny atak na środowisko PiS”.

Nie wiadomo, czy p. Fogiel zna cały materiał, czy jedynie „wstępniak”, ale wnioskuje, że mamy do czynienia z atakiem na PiS. Tzw. dobra zmiana ma kłopot, bo być może rzeczone taśmy zostały ujawnione z jej wnętrza. Pan Kaczyński już w 2011 r. zapowiedział: „Będziemy rządzić Polską jak Obajtek Pcimiem”, i słowa dotrzymuje, zwłaszcza w aspekcie gonienia „tych skunksów”. A to znaczy m.in., że obecny prezes Orlenu, było nie było, człowiek wolności, może liczyć na protekcję ze strony dobrozmieńców, mimo że, jak wyjaśnili eksperci od neurologii, p. Obajtek przeklinał w sposób naturalny, a nie z powodu choroby. Inna sprawa: afera z „obajtkowymi” taśmami ujawnia poważny deficyt logiki w Zjednoczonej Prawicy.

Czytaj też: Obajtek, czyli syndrom BBC

Matura z religii. Prace są w toku?

A teraz przykład swoistej „koherencji” (niesprzeczności) w wypowiedziach dobrozmieńców. Mówi się o maturze z religii. Pan Czarnek prawi: „Straszny strach jest przed tą religią, nie wiem czemu. Lewica podnosi taki argument, nie wiem dlaczego. Nie toczą się dziś żadne prace w tej sprawie. Jeśli będą się toczyć, to będziemy o tym informować”. Pierwsze i trzecie zdanie są konkluzjami wyprowadzonymi z niewiedzy (notoryczna praktyka dobrozmieńców), a więc są bezzasadne. Na dodatek stwierdzenie o lewicy jest fałszywe, ponieważ ta formacja (nie tylko ona) nie sprzeciwia się religii w szkołach z powodu strachu przed nią, ale z uwagi na szkodliwość katechezy w procesie kształtowania racjonalnej postawy wobec świata.

Czytaj też: Młodzież żegna się z katechezą

Promotorzy matury z religii argumentują, że przecież w wielu krajach można wybrać ten przedmiot. Nie dodają, że tam chodzi o naukę o religii (religioznawstwo), a nie propagandę katechetyczną, która w praktyce polskiej w wielu wypadkach (nie twierdzę, że we wszystkich) zawiera elementy sprzeczne z wiedzą naukową, np. homofobiczne czy przeczące danym biologicznym na temat rozwoju człowieka.

Przedostatnie zdanie oświadczenia p. Czarnka jest fałszywe. Pan Piontkowski, obecnie wiceminister, wyjaśnił: „Na razie nie było takich wniosków ze strony innych związków religijnych. Gdy pojawią się tego typu wnioski, będziemy je rozpatrywali”. Pierwsze zdanie sugeruje, że pewien związek religijny złożył już taką aplikację i łatwo się domyślić, że chodzi o Kościół katolicki. Potwierdzają to słowa p. Mendryka, biskupa, członka Komisji Wychowania Katolickiego w episkopacie, że „jak Pan Bóg pozwoli, to w 2021 r. mogłaby już być matura z religii”. Czynniki kościelne, słusznie uznając, że Boża permisja może nie wystarczyć, zapewne wystąpiły do stosownych władz o wprowadzenie matury z religii. Jeśli tak, to p. Czarnek oznajmił fałsz w postaci: „Nie toczą się dziś żadne prace w tej sprawie”. Trudno ocenić wartość logiczną zdania: „Jeśli będą się toczyć, to będziemy o tym informować”, gdyż dotyczy przyszłości. Całe zacytowane oświadczenie p. Czarnka jest niewątpliwie wewnętrznie sprzeczne. Nic tedy dziwnego, że jego autor tak sprawnie wszystko uzasadnia, bo ze sprzeczności wynika wszystko.

Czytaj też: Logika według ministra Czarnka

PiS daje popisy logiki

A teraz kilka perełek w skrócie. Pan Kowalski znowu dał znać o sobie i zachwycił sprawnością semantyczną: „Ja jestem wielkim patriotą Zjednoczonej Prawicy, bo ZP wygrywa wtedy, kiedy jest razem i realizuje program prawicowy”. Słowo „patriotyzm” pochodzi od łacińskiego „patria” (ojczyzna). Znaczy, że p. Kowalski uważa ZP za swoją ojczyznę z powodów wyłuszczonych po słowie „bo”. Znakomite z każdego punktu widzenia, wyjąwszy logiczny.

Pan Sadoś, ambasador Polski przy UE, opowiada: „Zmiana w prawie aborcyjnym wynika z decyzji TK, a nie działań polskiego rządu. Trybunał działa niezależnie od pozostałych organów władzy”, ale zapomina, że TK powinien być niezależny od innych organów władzy, co nie oznacza, że jest.

Pan Zybertowicz, doradca p. Dudy, proponuje: „Warto uświadomić sobie jedną prostą rzecz. Wprawdzie kobieta jest właścicielką swojej macicy, ale w momencie, kiedy w jej macicy znajduje się mieszanka genetyczna, nie w wyniku gwałtu, kobieta przestaje być wyłącznym dysponentem płodu”. I oto mamy nową definicję płodu jako mieszanki genetycznej znajdującej się w macicy, ale nie w wyniku gwałtu. Proste, aczkolwiek nie wiadomo, czym jest mieszanka genetyczna. Pan Zybertowicz, słusznie mieniący się analitykiem, stworzył nowy przepis definiowania metodą notum per ignotum (znane przez nieznane).

Czytaj też: Moment poczęcia. Godzina po godzinie

Pani Wiśniewska (eurodeputowana PiS): „Kto z państwa [w Parlamencie Europejskim] jest za karą śmierci? Nikt. A przecież aborcja jest niczym innym jak odebraniem życia nienarodzonemu dziecku”. Jest to typowa argumentacja perswazyjna polegająca na zastąpieniu dyskusji merytorycznej przez negatywne skojarzenia związane ze zwrotami „kara śmierci” i „odebranie życia nienarodzonemu dziecku”.

Pan Mosiński, poseł PiS, raduje się, że radzimy sobie doskonale, bo ocaliliśmy ponad 6 mln miejsc pracy, ale powstrzymuje się od ujawnienia, ilu takowych stanowisk nie uratowaliśmy, a ile jest zagrożonych. To ważne, bo w Polsce jest zatrudnionych ok. 16,5 mln osób. Dowiadujemy się, że rząd uchylił strategię odpowiedzialnego rozwoju. Co to znaczy? Że rozwój ma być teraz nieodpowiedzialny? Czy że wchodzimy w okres odpowiedzialnego niedorozwoju? A może jeszcze coś innego?

Pan Szarek, dyrektor IPN, najpierw bronił p. Greniucha, podnosząc, że hajlowanie było młodzieńczym grzechem, potem przyjął jego rezygnację ze stanowiska dyrektora INP we Wrocławiu, bo jednak chłopięce występki ważą, a po trzech dniach go wylał, bo stracił dyrektorskie zaufanie. Swoją ostateczną decyzję motywuje tym, że wcześniej tego i owego nie wiedział. Konsekwencja godna podziwu i należycie oceniona przez liderów dobrej zmiany, gdyż p. Szarek kieruje IPN.

Wracając do p. Obajtka, znalazł on obrońcę także w osobie p. Spychalskiego (rzecznika p. Dudy), który zauważył, iż zarzuty wobec byłego wójta Pcimia są wątpliwe, gdyż nie chodzi o firmę jego (p. Obajtka) wuja (tak podaje „GW”), ale należącą do dalszej rodziny (tak przypuszcza p. Spychalski, ale nie umie wskazać podstawy swego mniemania). Czyli wykańczanie czyjegoś interesu jest dopuszczalne, o ile nie dotyczy bliskiej familii. Perełka logiczna i moralna.

Pandemiczne decyzje propagandowe

Rozważmy wypowiedź p. Grzesiowskiego, wirusologa: „Jeżeli minister zdrowia, doktor ekonomii, tłumaczy mi, na czym polega pandemia, to odczuwam wielki niepokój. (...) Sprzeczne dane, informacje z dnia na dzień... wszyscy mamy poczucie braku zarządzania pandemią i bardzo chaotycznych działań. Zastanawianie się, czy mamy wprowadzać nowe ograniczenia, czy nie, kończy się zawsze tak samo: jest za późno. Decyzje medyczne czy doniesienia naukowe są wręcz ignorowane albo do ostatniej chwili nie są przyjmowane do świadomości. Decyzje są wydawane na zasadzie argumentów głównie piarowo-politycznych, a nie medycznych”.

Może doktor ekonomii jest dobrym ministrem zdrowia, a p. Grzesiowski jest rozżalony utratą pracy w instytucji podległej resortowi za krytykę działań rządu w sprawie pandemii (to typowa reakcja dobrozmieńców wobec obiekcji pod ich adresem), ale nie sposób pominąć tej kwestii: czy władza kieruje się jakąś w miarę spójną metodologią w swych działaniach? Pan Niedzielski niedawno oświadczył, że częściowy powrót uczniów do szkół nie wpłynął wyraźnie na wzrost zakażeń, ale ważna jest wiedza, jak wpłynął, o ile w ogóle.

Słowa p. Niedzielskiego mogą znaczyć, że nie wie lub wie, ale z jakichś powodów nie chce poinformować. Jedno i drugie urąga wzorcom efektywnej komunikacji społecznej. Pan Grzesiowski twierdzi, że rząd w przeciwdziałaniu pandemii kieruje się nie tyle uzasadnionymi regułami metodycznymi, ile racjami propagandowymi, a to poważna sprawa wymagająca dyskusji, a nie zaklęć o fenomenalnym radzeniu sobie z trudnościami. Jak np. wierzyć w dane serwowane przez resort zdrowia, skoro znajdujemy się na 86. miejscu w świecie pod względem testowania? W tej sytuacji trudno się dziwić, że prognozy zawodzą, a przecież są kluczowe dla skuteczności konkretnych decyzji odnoszących się do biznesu i życia codziennego. To, że wszędzie są problemy z opanowaniem pandemii, od strony teoretycznej i praktycznej nie jest żadnym usprawiedliwieniem, o ile zachodzi uzasadnione podejrzenie, że dana władza lekceważy standardy racjonalności.

Czytaj też: Jaka będzie trzecia fala epidemii?

Polska bez logiki

Polska była jedną z potęg logicznych w okresie międzywojennym. Nauczanie logiki było powszechne i stało na bardzo wysokim poziomie. Polscy logicy uważali, że upowszechnienie logiki ma wielkie znaczenie dla polepszenia świata, zwłaszcza stosunków międzyludzkich. Rozwój wydarzeń politycznych pokazał, że te nadzieje były zbyt naiwne. Od dawna jednak wiadomo, że ład demokratyczny sprzyja logice, a autorytarny – nie. Jednym z przejawów dążenia tzw. dobrej zmiany do drugiego modelu jest np. ograniczanie zajęć z logiki na wszystkich szczeblach edukacji – p. Czarnek nie ukrywa, że popiera ten proces.

Wyżej starałem się pokazać, że świadomość logiczna aktywu tzw. dobrej zmiany jest tragiczna i raczej nie ma szans na poprawę tego stanu rzeczy. Logika oczywiście nie zbawi świata, np. nie rozwiąże problemu pandemii, ale ułatwia ocenę działań praktycznych, także politycznych. Niech rządzeni mają tego świadomość, zwłaszcza gdy ich władza jest paralogiczna.

Czytaj też: Ten rząd nie istnieje już nawet teoretycznie

Football news:

Sanya about the Super League: I'll finish watching football. This is not the football I know
Juventus about the Super League: The clubs will receive 3.5 billion euros, but now we can not guarantee that the project will be implemented
Neville on Super League punishment: Huge fines, points deduction, take away their titles, who cares? Let them fly out
The Super League does the impossible: it brought together UEFA, FIFA, the Premier League, La Liga, Ferguson, Tebas, Macron and Pryadkin. They are all against
The Super League clubs have informed UEFA and FIFA about the appeal to the courts. This is a defense against attempts to disrupt the tournament
Khabib about the creation of the football Super League: Useless
While you were sleeping, the Super League appeared. The shortest possible retelling