Poland

Mencwel: Przez lata to, co nazywano w Polsce rewitalizacją, było odbieraniem życia [WYWIAD]

Jan Mencwel, „Betonoza. Jak się niszczy polskie miasta”, Krytyka Polityczna 2020

źródło: DGP

Gdzie w Polsce jest beton?

W naszych głowach. Ale też w portfelach.

Jak to? Wybetonowanie skweru jest na pewno droższe niż posadzenie na nim kilku drzew.

Ale jest tańsze niż właściwe zarządzanie miastem. A wybetonowanie skweru to zdaniem wielu włodarzy dowód na to, że są dobrymi gospodarzami. Mogą przeciąć wstęgę, pokazać, że coś robią, że wykorzystali środki unijne, że są za pan brat z – uwaga, modne słowo – rewitalizacją.

Ludzie lubią wybetonowane centra miast i miasteczek?

Według mnie nie. Gdy pisałem książkę „Betonoza”, przejechałem niemal całą Polskę. Spotkałem wielu mieszkańców, którzy protestowali przeciwko decyzjom o betonowaniu miast. Bywa też tak, że ludzie są przeciwni, ale nie protestują, bo się boją. Lokalny układ jest na tyle silny, że wolą siedzieć cicho. W takiej sytuacji nawet napisanie krytycznego komentarza w internecie urasta do miana aktu odwagi. Przykładowo w jednym z miast, które odwiedziłem, władze podjęły decyzję o wycince drzew. Ludzie byli oburzeni, ale formalnie nikt nie zaprotestował. Powód był prozaiczny: urząd jest największym pracodawcą w okolicy. Wiele rodzin ma pieniądze dzięki temu, że któryś z domowników pracuje pod zwierzchnictwem tego, kto nakazał wycinkę.

To trochę niespójne. Mówi pan, że lokalny włodarz chce się pokazać jako dobry gospodarz, a jednocześnie ludziom jego działania się nie podobają.

Oczekuje pan spójności od polityków? Wielu z nich nie zależy przecież na tym, by naprawdę być dobrymi gospodarzami, lecz by zagłuszać sumienie mówiące, że w końcu czas zrobić coś dobrego. Ale zakładam, że to się będzie powoli zmieniać, bo ludzie się budzą. Nawet w małych miejscowościach pojawia się coraz więcej osób mówiących głośno, że nie wolno zapominać o zieleni.

Zakładam, że lokalni włodarze nie są idiotami. I wiedzą, że ludzie zmieniają swoje podejście. Nie rozumiem zatem, dlaczego politycy nie podążają za tym trendem, o ile on rzeczywiście istnieje.

Jest kilka przyczyn. Kluczowa jest ta, że politycy bywają oderwani od ludzi, najzwyczajniej w świecie ich nie słyszą i nie rozumieją. Wielu samorządowców może więc przegapić to przebudzenie. Ale to też proces, do którego ludzie dojrzewają w różnym stopniu. W Warszawie, gdy 10 lat temu wycinano drzewa, w zasadzie nie było protestów. Wszyscy się godzili z tym, że tak po prostu musi być, że trzeba rozbudowywać miasto. Dziś ludzie protestują, żądają od urzędników wyjaśnień. A urzędnicy – przy całym moim krytycznym podejściu wobec nich – też powoli się zmieniają, dostosowują. I wydaje mi się, że podobnie będzie w mniejszych miejscowościach. Najpierw dojdzie – już powoli dochodzi – do zmiany sposobu myślenia wśród mieszkańców, a później pójdą za tym zmiany wśród urzędników.


Football news:

Leicester have stopped negotiations on the loan of Eriksen due to the high salary of the player
Buffon-Ronaldo: CR 760! I could have scored less
Barcelona's appeal against the suspension of Messi was rejected
The youngster agreed to go to Arsenal. Real will give midfielder in rent without the right of redemption
President of Genoa: I intend to keep Shomurodov. Juventus did not contact us
Liverpool have not scored any of their last 87 shots in the Premier League. The team has 4 consecutive matches without goals
Leroy Sane: Pep teaches so that I started to hear the little man in my head