Poland

Kraków: Wzrost opłat za śmieci uderzy w singli. Zyskać mają rodziny wielodzietne

pokaż komentarz

@Pawel993: Nie wiem jakie są tendencje teraz. Jak zaczynałem studia (rok 2000, Katowice) i nie pracowałem to wynajmowałem pokój u emerytki za 250zł. Po semestrze stwierdziłem że lepiej jest w akademiku, bo za 300zł/miesiąc mam przynajmniej dostęp do tanich fajek z Ukrainy (3zł/paczkę) oraz tamtejszego spirytusu (8zł/pół litra, wzroku nie popsuł). Kiedy zacząłem pracę i stać mnie było na wynajęcie z 3 kolegami mieszkania to płaciłem jakieś 400zł wliczając w to kablówkę i internet o zawrotnej jak na tamte czasy prędkości 10Mbit/s. Żyć nie umierać. :) Studia kończyłem na mieszkaniu z obecną żoną i płaciliśmy za to niecałe 900zł za małe 2 pokoje.

Dlaczego to piszę? Bo państwo nie ma jakiejkolwiek kontroli nad tym kto w danym mieszkaniu mieszka, nie ma pojęcia ile osób rzeczywiście generuje śmieci. W moim pierwszym przypadku to nie byłem w ogóle zarejestrowany urzędowo, że mieszkam u emerytki - płaciła za 1 osobę. Kiedy mieszkałem w akademiku to nie wiem jakby to mogło być rozliczane, chyba raczej na podstawie ilości wywiezionych kontenerów, głównie ze szkłem, puszkami i papierem. Jedzenie się raczej nie marnowało. ;) Kiedy mieszkałem z kolegami to też żaden z nas nie był tam zameldowany. Podejrzewam, że płacone było od 1 "mieszkającej" głowy właściciela, który mieszkań miał wtedy kilkanaście. Jedynie kiedy mieszkałem z narzeczoną to miałem papierową umowę, zgłoszenie do US i meldunek czasowy w urzędzie - bo tak oczekiwał właściciel tego mieszkania.

Dzisiaj mieszkam z żoną i dwójką dzieci. Ch%@ jasny mnie strzela jak za segregowane śmieci muszę co miesiąc zapłacić 116 zł. Cały ten system śmieciowy jest porąbany i ewidentnie służy przekrętom. Kiedyś za niesegregowane płaciliśmy po 6zł i system był wydolny, przedsiębiorstwom się opłacało to przerabiać. Teraz 29zł od twarzy. A zapowiadane są kolejne podwyżki. Paranoja. No ale bynajmniej na bombelki dali 500+... ;)