Poland

Konstytucjonalistka: 6 wad nowej ustawy wyborczej. Wnioski?

Skoro z ustawy znikają gwarancje powszechności i równości, tym razem my, obywatele, zróbmy wszystko, by wybory w 2020 r. były im jak najbliższe. Własnym staraniem.

Nowa ustawa o szczególnych zasadach organizacji wyborów powszechnych na Prezydenta RP zarządzonych w 2020 r. (tzw. ustawa hybrydowa) została ostatecznie uchwalona, podpisana przez Prezydenta i weszła w życie. Można ocenić, że tym samym odbiliśmy się od wyborczego dna, które osiągnęliśmy 10. maja, gdy bez żadnego trybu wcześniej zarządzone wybory prezydenckie po prostu się nie odbyły. Nadal jesteśmy jednak daleko poniżej standardów w pełni powszechnych i równych wyborów prezydenckich. Najpoważniejsze wady świeżo przyjętej regulacji można sprowadzić do sześciu podstawowych, ale oczywiście niewypełniających katalogu defektów tej ustawy, zarzutów.

Czytaj także: Niedoskonałe wybory, ale innych już nie będzie

Najważniejsze zastrzeżenia

1. Procedura wyborcza, przewidziana w ustawie hybrydowej, pozostaje z boku Konstytucji. Konstytucja zakłada, że wybory prezydenckie powinny odbyć się albo między 100. a 75. dniem przed upływem kadencji urzędującego prezydenta albo w przypadku opróżnienia urzędu. Tym samym nie przewiduje sytuacji, w której zarządzana byłaby elekcja głowy państwa na wypadek, gdyby nie przeprowadzono poprzedniej. I dobrze, że takiej możliwości nie zakłada, gdyż to oznaczałoby legalizację oczywistego bezprawia. Tym niemniej jednak pociąg wyborczy, który ruszy wraz z zarządzeniem przez Marszałek Sejmu wyborów prezydenckich, będzie jechał gdzieś z boku, a nie po torach wyznaczonych przez Konstytucję;

2. Doręczanie pakietów wyborczych ma odbywać się w sposób niegwarantujący powszechności i sprzyjający tzw. głosowaniu pluralnemu, w tym rodzinnemu, tj. wykorzystaniu kilku pakietów wyborczych przez jedną osobę. Odrzucono bowiem poprawkę Senatu, która zakładała, iż pakiety te byłyby doręczane do rąk własnych wyborcy je zamawiającego, za pokwitowaniem. Wedle ostatecznie przyjętych rozwiązań pracownicy poczty będą wrzucać przesyłki wyborcze do skrzynki;

3. Głęboka nierówność między kandydatami „starymi” a „nowymi”, wynikająca m.in. z faktu, że Sejm odrzucił poprawkę Senatu zakładającą, że nowi kandydaci mają mieć co najmniej 10 dni na zbieranie podpisów poparcia. Będą więc mieli tyle czasu, ile wedle swojej swobodnej decyzji Marszałek Sejmu zdecyduje się wpisać do kalendarza wyborczego. Zwolennicy takiego rozwiązania wskazywali w Sejmie, że ugrupowania chcące zgłosić nowych kandydatów same są sobie winne, bo przedłużały prace w Senacie, powodując w ten sposób automatyczne skrócenie kalendarza wyborczego, gdyż nowy prezydent musi być wybrany przed zakończeniem kadencji urzędującego. Z punktu widzenia Konstytucji i prawa wyborczego to oczywista nieprawda. Już sama możliwość „przepisania” kandydatów dotychczasowych do nowych wyborów jest kuriozalna i niekonstytucyjna: mamy wszak nowe wybory, cały proces powinien rozpocząć się od początku. Jeżeli już jednak ustawodawca zdecydował się na taki kontrowersyjny ruch, to powinien uczynić wszystko, by zapewnić maksymalnie możliwą równość kandydatów. Na skutek braku terminów ustawowych, ten ciężar spoczywa aktualnie na Marszałek Sejmu, ustalającej kalendarz wyborczy.

4. Marszałek Sejmu będzie miała zdecydowanie za daleko idącą możliwość ingerencji w biegnący już kalendarz wyborczy i prawa wyborcze obywateli na chwilę przed wyborami. Ustawa zakłada bowiem, że Marszałek Sejmu może, po zasięgnięciu opinii ministra zdrowia i PKW, zmienić terminy wykonania czynności wyborczych, mając na względzie sytuację epidemiczną na obszarze całego kraju bądź jego części. Kalendarz wyborczy po zarządzeniu wyborów powinien być niemal „święty”. Tego wymaga pewność prawa i ochrona podmiotowych praw wyborczych obywateli. Razi też przyznanie PKW prawa wyrażania jedynie niewiążącej opinii w tej sprawie i przekazanie ostatecznej decyzji marszałkowi Sejmu - politykowi.

Czytaj też: Haracz na władzę. Kto i dlaczego musi się opłacać PiS?

5. Niereprezentatywne, zbyt małe obwodowe komisje wyborcze. Sejm odrzucił poprawkę Senatu zakładającą zwiększenie minimalnej liczebności obwodowych komisji wyborczych z 3 do 5 osób. Obwodowe komisje wyborcze przeprowadzają głosowanie, liczą głosy. Zasiadają w nich przedstawiciele komitetów wyborczych różnych kandydatów, co gwarantuje też wzajemną kontrolę. Komisja złożona jedynie z 3 osób (przy potencjalnych 10 kandydatach na prezydenta) nie zapewnia ani sprawnego policzenia głosów (tym razem może być więcej głosów korespondencyjnych, które są trudniejsze w „obsłudze”), ani wystarczającej wzajemnej kontroli.

6. Ustawowe odebranie prawa głosowania niektórym obywatelom przebywającym zagranicą. Ustawa stanowi, że głosowania korespondencyjnego za granicą nie przeprowadza się w państwach, na terytorium których nie ma możliwości organizacyjnych, technicznych lub prawnych przeprowadzenia głosowania w takiej formie oraz, że jeżeli w ciągu 48 godzin od zakończenia głosowania za granicą wyniki te nie dotrą do właściwej komisji wyborczej w kraju, to głosowanie tam uznaje się za niebyłe. Ustawodawca więc ustawowo pozbawił praw wyborczych część obywateli przebywających zagranicą, usankcjonował więc złamanie konstytucyjnej zasady powszechności.

Czas na nas, obywateli

Wymienione usterki są naprawdę poważne. Można ocenić, że państwo skapitulowało w zapewnianiu zarówno nam, wyborcom, jak i kandydatom powszechnych i równych wyborów prezydenta w 2020 r. Jaki płynie z tego wniosek dla nas, obywateli? Nie poddawać się, nie rezygnować z wpływu na sprawy publiczne. Skorzystajmy z tych ułomnych możliwości, jakie daje nam państwo, bo innych nie będzie. Zadbajmy o to, by zagłosować i by nasz głos się liczył. Patrzmy władzy na ręce jako wyborcy, jako członkowie komisji wyborczych, mężowie zaufania, obserwatorzy społeczni. Skoro z ustawy znikają gwarancje powszechności i równości, tym razem my, obywatele, zróbmy wszystko, by wybory w 2020 r. były im jak najbliższe. Własnym staraniem.

Czytaj też: Prof. Rakowska-Trela o ustawie, która nie trzyma standardów

***

Prof. Anna Rakowska-Trela, konstytucjonalista, doktor hab. nauk prawnych, profesor w Katedrze Prawa Konstytucyjnego Uniwersytetu Łódzkiego, adwokat, wcześniej wieloletni pracownik Centrum Studiów Wyborczych UŁ. Specjalizuje się m.in. w prawie wyborczym, prawach człowieka, ustroju władzy sądowniczej. Zastępca redaktora naczelnego czasopisma naukowego „Studia Wyborcze”. Współpracowała z Państwową Komisją Wyborczą.

Football news:

Collina called on the judges to review the replays of disputed moments themselves
Pavel Nedved: real and city are contenders to win the Champions League, but Juve first have to pass Lyon
Manchester City will not be excluded from the Champions League. CAS will grant the club's appeal (Ian Cheeseman)
The new Bundesliga season starts on September 18
Thomas Tuchel: Atalanta is pressing and scoring a lot. PSG must play carefully
Barcelona have agreed with Lautaro, but the transfer depends on the sale of Coutinho
Mourinho about the Amazon documentary: I don't like the feeling that I'm in Big brother