Poland

Kiedy UE może mieć szczepionkę. I jak będzie ją dzielić

Czas na masowe testy antygenowe. I trzeba natychmiast zacząć logistyczne przygotowania do szczepień – to teraz główne zalecenia Brukseli. Komisja Europejska może wesprzeć transport pacjentów zagranicę, ale o łóżkach decydują poszczególne kraje.

Druga fala pandemii i – jak ujął to niedawno naukowy doradca Komisji Europejskiej Peter Piot – „oszałamiające” tempo wzrostu zakażeń były w czwartek wieczorem tematem telekonferencyjnego szczytu. Ursula von der Leyen zadeklarowała, że kierowana przez nią Komisja może wyłożyć 220 mln euro na transport pacjentów między krajami. Ale udostępnianie wolnych łóżek szpitalnych np. swym sąsiadom leży w gestii poszczególnych państw. Teraz Niemcy przejmują część chorych m.in. z przygranicznych terenów Holandii. A Bruksela namawia wszystkie kraje UE, by na bieżąco dostarczały jej dane o zapełnieniu szpitali, a zwłaszcza oddziałów OIOM-owych, co mogłoby ułatwić organizację ewentualnych działań pomocowych.

Czytaj też: Ile jeszcze mamy respiratorów? Kiedy zabraknie personelu?

UE: Czas na testy antygenowe

Szef Rady Europejskiej Charles Michel promuje teraz hasło „unia testów i szczepionek”, bo masowe testowanie pozostaje jednym z najważniejszych sposobów na odzyskanie kontroli nad pandemią w UE bez popadania w bardzo długie lockdowny wyniszczające dla gospodarki. Tyle że standardowe testy genetyczne (PCR) są tak czasochłonne, drogie i wymagają wyszkolonego personelu nawet do pobierania próbek, że przy obecnym tempie zakażeń nawet bogate kraje nie nadążają z takim testowaniem. Dlatego Bruksela zaczęła bardzo mocno naciskać na kraje Unii, by - w uzupełnieniu do PCR – postawiły też na testy antygenowe. Dają wynik po kwadransie i kosztują tylko pięć euro, co może pomóc w szybkim izolowaniu ognisk zakażeń oraz przecinaniu tras przenoszenia np. połączeniami lotniczymi.

Przy pierwszej fali koronawirusa w Europie zasadniczo odrzucono testy antygenowe jako mało wiarygodne, ale od tego czasu firmy farmaceutyczne wypracowały lepsze. A z drugiej strony obecna skala pandemii sprawia, że – zdaniem wielu epidemiologów - nawet minusy wynikłe z mniejszej precyzji mogą zostać zrównoważone korzyściami z szybszego wychwytywania ognisk. Komisja Europejska zamierza teraz koordynować wspólne zamówienia na testy antygenowe. Ponadto mocno popycha kraje Unii do prędkiego uzgodnienia wspólnych homologacji i wzajemnego uznawania wyników testów antygenowych (np. na lotniskach).

Czytaj też: Lekarze alarmują. Zaraz będziemy tu mieli Lombardię

Koronawirus. Umowy na szczepionkę

Komisja Europejska ma już umowy na przyszłą szczepionkę z AstraZeneca (do 400 mln), Sanofi-GSK (200 mln), J&J (do 400 mln) i negocjuje z CureVac, BioNTech-Pfizer, Moderną. „Kiedy już będziemy mieć szczepionkę, w tym samym czasie dostaną ją wszystkie kraje UE w ilościach wedle klucza ludności” – przypominała von der Leyen.

Pierwsze dawki mogą być dostępne nawet już pod koniec tego roku, potem, w pierwszych miesiącach 2021 r. w ilościach dla najbardziej priorytetowych grup (starsi, pracownicy służby zdrowia), ale Komisja Europejska spodziewa się wielkich dostaw do masowych szczepień od kwietnia. Tyle, że w Brukseli coraz bardziej rośnie niepokój z powodu niedostatecznych przygotowań logistycznych do szczepień.

Von der Leyen i Michel wzywali na teleszczycie, by kraje Unii natychmiast zaczęły przegląd swych strategii szczepieniowych i zaczęły przygotowania do jak najpłynniejszej dystrybucji i aplikowania szczepionek. Niektóre z opracowywanych szczepionek – jak podkreślał Michel – będą potrzebować do przechowywania zwykłej temperatury lodówkowej, a inne aż minus kilkudziesięciu stopni. Niektóre będą jednodawkowe, a inne będą wymagały dwóch kłuć w pewnym odstępie czasu. - Nie możemy o tym myśleć w lutym albo marcu. Trzeba natychmiastowych przygotowań – apeluje Michel.

W przededniu szczytu belgijski profesor Peter Piot, szef London School of Hygiene and Tropical Medicine i obecnie doradca von der Leyen, mówił na konferencji prasowej w KE o czterech opcjach przetrwania pandemii. Pierwsza to „jakimś cudem”: mutacja wirusa okazuje się mniej zakaźna i groźna („mało prawdopodobne, lecz nie można zupełnie wykluczyć”). Druga to celowanie w odporność zbiorowiskową. „To bardzo długa droga, a kosztem byłyby miliony zgonów, a tego w XXI w. nie możemy zaakceptować – powiedział Piot. Trzecia to bardzo długie lockdowny („wpychałyby nas w ubóstwo”). „Pozostaje zatem realne światełko w tunelu, czyli szczepionki” – powiedział Piot.

Czytaj też: Karetki od szpitala do szpitala