Poland

Chory na nowotwór poniżony w ZUS. "Nie wykluczamy nagany"

pokaż komentarz

Chorujący na nowotwór płuc 63-letni mieszkaniec Cieszyna zgłosił w ubiegły czwartek do oddziału Zakładu Ubezpieczeń Społecznych w Bielsku-Białej, gdzie chciał załatwić sprawę związaną z orzeczeniem renty. Przez godzinę czekał pod gabinetem lekarki orzeczniczki, w którym nie było nikogo innego poza nią.

W końcu mężczyzna postanowił zapukać, by zapytać, czy może zostać przyjęty. Lekarka wyprosiła go z gabinetu pytając, "czy potrafi czytać, bo na drzwiach znajduje się informacja, że to lekarz woła do gabinetu".

Kobieta po chwili wyszła z gabinet i oddaliła się. Wracając podeszła do pacjenta i kazała mu przeczytać na głos - w obecności innych osób - informację umieszczoną na drzwiach. Stwierdziła, że jeśli tego nie zrobi, to będzie nadal czekać, aż wezwie do gabinetu kolejnego pacjenta.